Tim Teller
Opowiadam, dlaczego podróż to dopiero początek. Na blogu odnajdziesz porady na temat podróżowania, blogowania podróżniczego i profesjonalizacji podróży.
Zapisz się do newslettera

Tim Teller 2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Couchsurfing to obecnie największy portal umożliwiający znalezienie darmowego noclegu u ludzi w domu na całym świecie. Zakładając konto (jeśli jeszcze go nie posiadamy) mamy do wyboru jego dwa rodzaje, podstawowe i zweryfikowane. To pierwsze, pozwala na wysłanie maksymalnie dziesięć zapytań o nocleg tygodniowo, drugie zaś umożliwia wysyłanie ich bez limitu. Różnic jest jeszcze kilka, jednak te dwie wzbudzają największe kontrowersje. W całej sytuacji nie byłoby problemu, gdyby nie..

200 zł

Bo tyle obecnie wynosi opłata za weryfikację konta. Dwieście złoty (opłata jednorazowa i dożywotnia), które stało się ością z gardle połowy świata korzystającego z portalu, bo jak można pobierać za to opłatę?! Skończyła się pewna idea, dotychczas praca wolontariuszy zmienia się biznes, nie wspominając, że sama opłata jest barbarzyńsko droga – krzyczą osoby, które zmuszone są do uiszczenia jej.

Portal mający ponad 815 tysięcy lików na Facebooku i obsługujący miliony wejść każdego roku z każdej części świata nagle oszalał, bo zabiera ludziom możliwość darmowego noclegu. Otóż nie zabiera, tylko…

Weryfikuje

Dziś, dla osób aktywnych na Couchsurfingu, jest to niewyobrażalne, aby zmieścić się w dziesięciu zapytaniach na tydzień. Gdy byłem w Stanach Zjednoczonych i postanowiłem założyć konto, szybko zauważyłem, że trzeba wysyłać zapytania do dużej ilości hostów licząc, że ktoś łaskawie odpisze na Twoją wiadomość. Od większości tej łaski nie otrzymywałem.

Jednak czy nie lepiej, gdy użytkowników będzie mniej, ale zostaną ci bardziej zaangażowani? Nie tacy, którzy założyli konto, bardzo szybko mając je w poważaniu, lecz cały czas dając innym nadzieję na nocleg. Zamiast wysyłać po kilkadziesiąt zapytań tylko po to, aby otrzymać odpowiedź na jedno, szybko okaże się, że lepiej bawić się w mniejszym gronie.

Gdy odejdą już wszyscy oburzeni ideowcy, którzy nie rozumieją, że…

Lajkiem się nie najesz

Pozostaną Ci, którzy rozumieją, że pomaganie dla idei jest piękne, jednak trudno być ideowcem z pustym żołądkiem. Gdy będziesz głodny, napisz o tym na swoim Facebooku i podeślij do mnie, dam lajka, może na obiad starczy.

Couchsurfing generuje tysiące dolarów kosztów, związanych z utrzymaniem serwerów, domeny czy tworzeniem i aktualizacją aplikacji. Idea kończy się tam, gdzie popularność wchodzi na poziom tak wysoki, że bardzo trudno robić pewne rzeczy z pełnym zaangażowaniem całkowicie za darmo. Inaczej jest pomagać stu osobom, a inaczej dziesiątkom tysięcy każdego dnia.

Z drugiej strony trzeba się zastanowić, ile dzięki temu portalowi zaoszczędziłeś pieniędzy. Gdy policzymy nawet tani nocleg w zagranicznym hostelu, okazuje się, że weryfikacja i tak pozwala zostawić w portfelu kilkaset złotych miesięcznie. Krzyczenie, że musisz płacić, bo inaczej nie będziesz mógł znaleźć hosta, to żart sam w sobie. Przede wszystkim nic nie musisz, bo to twoja sprawa z jakich portali korzystasz i nikt Cię nie zmusza. Tak samo jak nie zmusza twórcy do wysłuchiwania osób, zdaniem których ktoś nie może we własnym portalu dokonywać zmian. Jeśli pewnego dnia Couchsurfing postanowi swoją stronę zaorać i zająć się zrzeszaniem hodowli bydła, nikomu nic do tego, prawo twórcy.

Darmowe

Na początku, jak wszystko, był darmowy i chyba nikt nie spodziewał się, że wprowadzenie opłat zaowocuje falą uśmiechów i poklasku. Pamiętam, gdy jeden z najpopularniejszych blogerów w Polsce w ankiecie zapytał co by się stało, gdyby dostęp do tekstów na blogu stał się płatny? Otóż 42 % czytelników by odeszły całkowicie, 19 % byłaby w stanie zapłacić maksymalnie 1 zł miesięcznie, a 11 % maksymalnie 10 zł miesięcznie. Prawie połowa odeszłaby od osoby, którą czyta i od której czerpie inspiracje, a tym samym wspiera jego twórczość i motywuje do działania. Wspiera… dopóki jest za darmo.

Przecieram oczy ze zdumienia, gdy czytam, że 200 zł dożywotnio  to bardzo duża opłata, na którą część nie będzie stać. Naprawdę? Jeśli popatrzysz na to jako opłatę jednorazową, może się wydać opłatą dużą, jednak gdy spojrzysz perspektywicznie, możesz dostrzec i policzyć, że wystarczy kilka noclegów w dowolnym noclegu, abyś już wyszedł na plus. Jednorazowa opłata, która w dalszej perspektywie i dłuższym podróżowaniu pozwala zostawić w portfelu sporo pieniędzy.

Więcej kosztuje każdy, nawet z pozoru banalnie prosty program do działania w kwestiach około blogowych i nikt z tego powodu nigdy nie płakał, bo wie, że trzeba szanować pracę innych tak, jak samemu chce się być szanowanym.

Powiedz mi, dlaczego odchodzisz?

Jeśli dziś odchodzisz z Couchsurfingu tylko dlatego, że ktoś wprowadził opłatę to znak, że nie szanujesz czyjejś pracy. Być może nie dziś, nie jutro, ale pewnego dnia odejdziesz z kolejnego portalu, który teraz wybrałeś sobie jako zamiennik.

Gdy podobnych Tobie będzie więcej, taka sama droga czeka każdy kolejny portal, który osiągnie sukces i przyciągnie miliony osób. Świat zna wiele przypadków więźniów swojego sukcesu, który założycieli po prostu przerastał. Wprowadzenie dziś opłat oznacza, że za kilka lat zostaną one wprowadzone na konkurencyjnych portalach. Kwestia czasu i zmiany, do której musisz się przyzwyczaić. To przełom, który może wyznaczyć kierunek dla innych portali a uciekanie do innych oznacza walkę z wiatrakami i robienie z siebie za cenę dwustu złotych sknery i biedaka, dla którego konserwa z butelką wody na cały miesiąc to już za wysokie progi.