Tim Teller
Opowiadam, dlaczego podróż to dopiero początek. Na blogu odnajdziesz porady na temat podróżowania, blogowania podróżniczego i profesjonalizacji podróży.
Zapisz się do newslettera

Tim Teller 2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Rozmowy na blogu, choć nie przeprowadzam ich dużo, nauczyły i utwierdziły mnie w kilku ważnych kwestiach. To, co obecnie widzisz na blogu w tej kategorii to mam nadzieje początek, który już niebawem zostanie rozwinięty o kolejne ciekawe rozmowy. Czego mnie nauczyły dotychczasowe rozmowy? Sześciu ważnych kwestii….

Najlepszą inspiracją są ludzie

Nie ma nic gorszego na blogu niż wypalenie twórcze. Kombinujesz, próbujesz coś napisać i nic, wszystko wydaje się beznadziejne. Z czasem powstaje wrażenie, że nie musisz już pisać, bo Twojej nieobecności nikt nie zauważył, więc po co masz się męczyć? Skoro nie piszesz już od miesiąca, tydzień nie zrobi różnicy, później kolejny i tak coraz dłużej.

Z czasem wypadasz z rytmu i napisanie wpisu staje się czymś dziwnym. Nie czujesz własnych odbiorców, tematyki bloga i emocji, które chcesz przekazać. Musisz na nowo wdrażać się do czegoś, co sam stworzyłeś, choć nie było Cię raptem kilka tygodni. Każda rozmowa to inspiracja, nowa wiedza i zgłębianie tematu, który w pewnym stopniu był mi bliski, lecz nie zawsze rozumiałem go we właściwy sposób.

Poznasz gwiazdy i gwiazdeczki

Tworząc cykl wywiadów miałem i mam do czynienia z różnymi ludźmi. Gwiazdami, gwiazdeczkami i osobami kompletnie nieznanymi. Najgorsze są gwiazdeczki. Możesz pisać dziesięć maili, przypominać się co pół godziny, włazić w dupę jak nigdy nikomu, a w odpowiedzi dostajesz informacje, że  dla Ciebie czas… w przyszłym tysiącleciu. Gwiazdeczka odpisuje na wiadomość łaskawie po miesiącu, wręcza Ci wizytówkę żebyś kiedyś zadzwonił i zapisuje Cię na listę frajerów, od których nie warto odbierać telefonu.

A gwiazdy? Większość nigdy tak sama o sobie nie powie i prawdopodobnie jeśli tylko z czymś sensownym do niej przyjdziesz, dostaniesz radę i pomoc. Okazuje się, że osoby, które teoretycznie powinny nie mieć czasu, ten czas dla Ciebie znajdą, a gwiazdeczka dalej będzie udawać zapracowaną. Niestety trzeba być przygotowanym na to, że niektórzy nieważne jak mocno będziesz się starał o ich atencję, nigdy tej uwagi Ci nie poświęcą. Wywiady szybko weryfikują, kto zasłużył na miano prawdziwej gwiazdy.

Z kompleksami lepiej siedzieć w domu

W grudniu wpadłem na pomysł rozmowy z Weroniką Budziło, jedną z uczestniczek telewizyjnego programu Azja Express. Weroniki nie znałem, a o pomyśle powiedziałem znajomej, fance programu.

Myślisz, że wczoraj siedziała w loży VIP TVNu, a jutro spotka się z jakimś Tellerem na herbatce? Kto to ku… w ogóle jest Teller? – odparła serdecznie.

Trzy tygodnie później wspólnie z Weroniką siedzieliśmy w jednej z warszawskiej kawiarni, rozmawiając o tvnowskiej produkcji. Jednak zanim do tego doszło, chwilę mi zajęło, zanim wcisnąłem enter przed wysłaniem wiadomości. Cały czas się zastanawiałem jakie posiadam argumenty, aby przekonać ją do rozmowy.

Z drugiej strony, gdy pisałem do firmy Cumulus (wywiad o sponsorze na wyprawę od kuchni – klik), po wcześniejszych doświadczeniach z różnymi firmami, pisałem z przekonaniem, że umieszczą mnie w grafiku gdzieś  pomiędzy zamówieniem pizzy na obiad, a kebaba na kolację. Priorytet równy zeru, lecz mimo wszystko chciałem spróbować. Już po pierwszej wiadomości wiedziałem, że to będzie jedna z najmilszych i najsprawniej przeprowadzonych rozmów.

Każda kolejna osoba utwierdza mnie w przekonaniu, że nie warto mieć kompleksów. Poza gwiazdeczkami, po drugiej stronie spotkasz normalnych ludzi. Utwierdza też w przekonaniu, że choć dwadzieścia osób z danej tematyki Cię zlekceważyło, dwudziesta pierwsza może okazać się tą odpowiednia i właśnie dla niej warto się postarać i nie odpuszczać.

Nie ustawiaj się do fotek

Nigdy nie byłem fanem, który zapłakany ustawia się w kolejce do zdjęcia z ukochaną gwiazdą. Nie biegam za znanymi gwiazdami, youtuberami i całą śmietanką. Nie podchodzę prosząc o szybkie selfie, gdy spotkam kogoś znanego na ulicy. Raz w życiu, kilka lat temu, poprosiłem jedną osobę o wspólną fotkę, do dziś czuję zażenowanie. Czy robienie sobie z kimś zdjęcie jest złe? Oczywiście, że nie, jednak ja tego nie czuję.

Widziałeś kiedyś, żeby gwiazda z pierwszych stron gazet chodziła na kawę z fanami? Ja nie. A widziałeś, aby współpracowała razem z nimi, dokonywała transakcji i miała wspólne plany? Nie ma takiej możliwości. Sam bym tego nie zrobił.

Nie mógłbym znieść wrażenia, że osoba, z którą siedzę przy kawie, ma do mnie maślane oczy, ślini się do każdego tekstu i pierwsze co zrobi, to pochwali się fotką ze mną na każdym portalu. Zamiast prosić pana Krzysztofa o wspólne zdjęcie na chodniku, wolę za kilka lat spotkać Krzyśka u mnie na piwie. Zamiast fanem, wolę zostać partnerem do biznesu, choć nie wiem, czy będzie to dziś, jutro, czy za kilka lat.

Zawsze miej plan D

Kiedyś często, obecnie coraz mniej, każdy temat jest przypisany jednej osobie. Złoty strzał z tematyką w osobę, którą wiem, że dany temat jej dotyczy i powinien zainteresować. Nie bierz ze mnie przykładu i zawsze miej plan D.

Jeśli jedna osoba i jeden pomysł nie wypali, nigdy nie obwiniaj niepowodzenia akcji właśnie przez to. Miej kolejny, kolejny i jeszcze kolejny tak, aby nie dać się zaskoczyć, choćby połowa Polski okazała się plastikowymi gwiazdeczkami Ty i tak znajdziesz rozmówcę do swojego tematu.

Nie rozmawiaj o banałach

Jeśli ktoś podróżuje rowerem i udzielił ostatnio trzydzieści wywiadów o pakowaniu rowerowego bagażu, na pewno z dużo mniejszym entuzjazmem zareaguje, aniżeli znajdziesz ciekawy, niszowy temat. W swoim cyklu postawiłem na tematy nietypowe, dobierając osoby, które nie zawsze się z tematem kojarzą, ale wiem, że będą miały w nim coś ciekawego do powiedzenia.