Tim Teller
Opowiadam, dlaczego podróż to dopiero początek. Na blogu odnajdziesz porady na temat podróżowania, blogowania podróżniczego i profesjonalizacji podróży.
Zapisz się do newslettera

Tim Teller 2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Pomimo, że czasopisma podróżnicze coraz częściej mają mniejszy nakład niż wejść ma blog podróżniczy, jest coś magicznego w zobaczeniu swoich słów, gdzieś na półce sklepowej.  Wpis zainteresuje przede wszystkim osoby, które nigdy nie miały z tym do czynienia, a pierwszy artykuł mają przed sobą.

Możliwości napisania artykułu istnieją trzy:

– sam zgłaszasz się do czasopisma z gotowym tekstem

– przedstawiasz listę tematów, które możesz przygotować, po zatwierdzeniu przygotowujesz odpowiedni tekst i liczysz, że zostanie przyjęty

– redakcja zgłasza się do Ciebie – zamawia temat

Uznajmy, że nikt Cię nie zna, więc nikt się do nie zgłosi, Ty nie znasz nikogo, więc jest słabo, nawet pisać nie potrafisz. Dobra przesadziłem, jeśli nie umiesz pisać, to ten wpis nie jest dla Ciebie. Zacznij od czytania książek i pisania, bardzo dużej ilości pisania. O! Przede wszystkim zacznij od podróżowania i już na początku musisz wiedzieć, że…

Czasopismo to nie blog

Pisanie artykułu do czasopisma podróżniczego to nie pisanie bloga czy fanpage. Sam złapałem się na tym, że swój styl, często mocno refleksyjny chciałem przenieść na łamy druku. U siebie na blogu mogę napisać wpis długości książki o kompletnie niczym i nikomu nic do tego. Musisz to zrozumieć, aby dostosować styl, słownictwo oraz długość tekstu.

W gazecie pracuje cała redakcja, która nie puści (a przynajmniej nie powinna) artykułu, który nijak ma się do ich filozofii.  Musisz też odróżnić pisanie dla lokalnej gazety, w której Twoja opowieść jest ciekawostką i znajduje się między działem motoryzacyjnym, a ogłoszeniami drobnymi. Tam jesteś gwiazdą i możesz sobie pozwolić na więcej, najczęściej zwyczajnie pojawia się ogólny news o Twojej podróży. W czasopiśmie branżowym musisz wysilić się dużo bardziej.

Dlatego zanim cokolwiek napiszesz…

Kup jeden numer

I bardzo dokładnie go przejrzyj, a jeśli jesteś leniwcem przynajmniej przejrzyj stronę internetową i fanpage. Postaraj się zrozumieć to, co czasopismo przekazuje swoim czytelnikom, wejdź w jego charakter. Może się zdarzyć, iż skupia się na poradach praktycznych, ładnych zdjęciach, opowiada tylko o miejscach z krajów skandynawskich, promuje tylko wyprawy górskie bądź rowerowe. Zrozum niszę, do której trafia czasopismo i jego czytelnika. Jeśli już wiesz z kim rozmawiasz, a przynajmniej jeden numer znasz na pamięć…

Przejrzyj ostatnie numery

Zobacz czy temat, który chcesz poruszyć, nie pojawił się w jednym z ostatnich numerów bądź pojawiał się na przestrzeni ostatnich lat regularnie i jest duża szansa, iż redakcja jest już nim zmęczona. Czasem na stronie internetowej istnieje wyszukiwarka według krajów, skąd najłatwiej dowiesz się, czy nie zmarnujesz swojego czasu pisząc kolejny raz na ten sam temat. Postaraj się, nawet jeśli piszesz o tym samym miejscu np. Nowym Jorku, spojrzeć na niego z innej perspektywy. Na pewno nie…

Times Square i Statui Wolności

W Nowym Jorku można odnaleźć kilkadziesiąt tematów przewodnich. Restauracje, księgarnie, wpływ kultury chińskiej, spojrzenie z perspektywy podbojów kolonialnych, murali i czego tylko chcesz. Jeśli o Finlandii pisano z perspektywy podróży rowerowej, pieszej, na hulajnodze i wózku inwalidzkim, być może pominięto podróż z perspektywy matki z dzieckiem. Wtedy otwierają się dla Ciebie nowe możliwości i jeśli tylko pasuje to tematycznie do czasopisma, daje Ci szansę na wyróżnienie się z tłumu.

Nie mniej jednak, jeśli masz możliwość, nie powielaj tematów. A już na pewno…

Sprecyzuj

Powinieneś to zrozumieć z powyższego punktu, ale powtórzę, aby było jasne. Nie pisz o Finlandii, Austrii czy Czechach. Skup się na jednym, konkretnym obszarze, w którym będziesz specjalistą np. miejscowości Innsbruck w zachodniej Austrii, jako idealnej bazie wypadowej na zimowe narty. Możesz iść jeszcze dalej i w Innsbrucku skupić się na zabudowie drewnianej zaczynając od zarysu historycznego. Skoro już mniej więcej kojarzysz, co trzeba zrobić, to..

Przeczytaj OWU

Jeśli nikogo nie znasz, a nie chcesz już na starcie zostać oszukany, dowiedz się jak najwięcej o Ogólnych Warunkach Umowy. Przeczytaj czy i jaką podpisujesz umowę oraz na jaki czas, ponadto jaką bądź czy w ogóle otrzymasz za artykuł zapłatę. Poza OWU, które znajdziesz na stronie internetowej czasopisma lub zapytaj kogoś z redakcji, zobacz ile maksymalnie w swoim artykule możesz zawrzeć znaków. Zwróć uwagę czy mówimy o znakach ze spacją czy bez oraz ile i jakiej rozdzielczości możesz zamieścić zdjęcia. Czasem, gdy masz ciekawy artykuł, jednak brakuje do niego zdjęć, redakcja może go uzupełnić zdjęciami z płatnego banku zdjęć. Gdy już coś napiszesz, a ktoś to przyjmie i postanowi opublikować…

Poproś o ostateczną wersję

Przed opublikowaniem tekstu zawsze poproś o pokazanie Ci jego ostatecznej wersji. Zazwyczaj jest to dobrą praktyką redakcji, jednak jeśli tego nie zrobi upomnij się. Jest to ważne, gdyż artykuł przejdzie korektę językową, merytoryczną, a czasem nawet zostanie uzupełniony przez redakcję bądź Ty zostaniesz poproszony o uzupełnienie bądź poprawienie (zarówno tekstu i zdjęć). Może się okazać, że artykuł zostanie poszatkowany tak, że Twój wstęp znajdzie się w zakończeniu i odwrotnie. Jeszcze jedno, najważniejsze…

Nie popełniaj błędów amatora

Jeśli piszesz Chiszpania i masz więcej przedrostków dys- niż rektor uczelni tytułów naukowych, odpuść, szanuj swój i innych ludzi czas. Gdy nie jesteś pewien czy to, co napisałeś, nadaje się do publikacji, prześlij to wcześniej do osoby, która ma pojęcie o pisaniu. To nie wstyd, bo wstydem będzie gdy z uporem maniaka będziesz starał się to wcisnąć do redakcji, z oburzeniem wykrzykując jak to k…a nie podoba im się mój artykuł?!!!

Staraj się pokazywać tematy ciekawe nie tylko z Twojej perspektywy, ale potencjalnego odbiorcy, bo to dla niego piszesz, nie dla siebie. Zastanów się, co Twój artykuł daje czytelnikowi. Ponadto, nie wysyłaj zdjęć z kijka od selfie, na każdym z nich pokazując swoją podobiznę, twierdząc, że to przecież Twoja podróż, więc masz prawo się na niej pokazywać. Owszem, jednak artykuł ma pokazywać kawałek innego świata, a nie Twoją facjatę.

Jeśli raz zrobisz z siebie pośmiewisko, ciężko będzie to odkręcić i spowodować, abyś nagle zyskał szacunek poczytnego autora. Jest to wykonalne, jednak na dobre imię pracuje się latami i ten pierwszy artykuł może być właśnie początkiem dłuższej współpracy. Traktuj to nie jako jednorazowy strzał, po którym można besztać całą redakcję, bo i tak nigdy już do nich nie napiszesz, ale jako możliwość na szerszą współpracę i możliwości, jakie się przed Tobą otwierają.

Jednak najważniejszym błędem jest brak…

Szacunku

Pojechałeś rowerem do Turcji? Autostopem po Rosji? Pieszo po Polsce? Nie martw się, nikt nie wyskoczy nad Tobą z zachwytu. Ostudź swój zapał i zajebistość, bo przecież jesteś podróżnikiem, który podróżuje po świecie. Miej świadomość, że jesteś jednym z wielu i Twój wyczyn, nawet jeśli dla znajomych jest czymś niezwykłym, dla ogólnopolskiej redakcji z kilkunastoma latami doświadczenia prawdopodobnie będzie po prostu kolejną wyprawą. Nie znam Twojego wyjazdu i trudno mi ocenić, na ile jest on odkrywczy i jesteś w stanie zbudować z niego ciekawą historię. Nie mniej jednak, znaj swoją wartość, ale zaczynaj skromnie, z pokorą i szacunkiem do innych. Im wyżej zadzierasz nosa, tym szybciej zostanie on utarty, gdy na swojej drodze spotkasz globtrotera, który podróże takie jak Twoje zjada na śniadanie i traktuje jak all inclusive. Nie licz, że komuś urwiesz jaja, bo wyjechałeś kawałek poza własny kraj.

Czy warto?

Niezależnie od tego jak hipsterskie jest Twoje podejście, warto czasem pojawić się na łamach czasopisma. Zobaczysz jak ocenią Twój styl dziennikarze z redakcji, dopiszesz sobie to do podróżniczego CV, poznasz od środka jak wygląda współpraca, nie mówiąc już, że możesz trochę zarobić.