Tim Teller
Opowiadam, dlaczego podróż to dopiero początek. Na blogu odnajdziesz porady na temat podróżowania, blogowania podróżniczego i profesjonalizacji podróży.
Zapisz się do newslettera

Tim Teller 2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kenora, mała kanadyjska mieścinka nieopodal granicy z USA. Starym ogórkiem zatrzymuje się młody chłopak, z którym ruszamy w kilkudniową podróż do Toronto.

Tristana poznałem całkowicie przypadkiem w Kanadzie. W zasadzie to nic dziwnego, bo podróżując autostopem poznaję sporo nowych osób. Niektórych z nich tylko na chwilę, kilkanaście minut krótkiej podwózki, innych na kilka godzin, a jeszcze innych na kilka dni. Tylko nieliczni zostaną zapamiętani na całe życie i być może swoim życiem wpłyną na moje.

Wybór

Tristan to młody dwudziestoletni chłopak, który zrobił sobie przerwę pomiędzy kolejnymi latami szkoły. Rok podróży starym, czterdziestoletnim busem, rok niesamowitych przygód i opowieści, którymi mógłby rozdzielić wiele osób.

Gdy spotkałem Tristana, wracał do domu. Towarzyszyłem mu w ostatnich kilku dniach podróży. Razem wspominaliśmy swoje mijające właśnie przygody, wspólnie też po prawie dwóch tysiącach kilometrów przekroczyliśmy próg jego domu, po tak długiej dla niego nieobecności.

Domu, w którym niczego nie brakowało. Piękny, olbrzymi budynek w dobrej dzielnicy trzydzieści minut od centrum Toronto. Wart prawie 5 milionów złotych. Gdy Tristan pokazywał nam swoje skromne progi, na jednej ze ścian pokoju zobaczyliśmy trzy ręcznie robione drewniane kanu (łódka podobna do kajaka), w salonie podłogi z marmuru, a w korytarzu XVII-wieczne rzeźby. Gdzie nie spojrzałem, sprzęt spod znaku jabłuszka i elektronika z najwyższej półki. Dom marzenie.

Wszystko na czterech poziomach domu i prawie czterystu metrach kwadratowych. Nie brakowało niczego.

Poza jednym…

Uczuć

Jak wiele mówi się, że podróż to nie zawsze piękne krajobrazy i spełnianie marzeń. Dla niektórych to czas refleksji i zrozumienia własnego życia, a dla innych czas ucieczki od codzienności. Codzienności, która w jakiś sposób nie pasuje do naszego obrazu, w której nie potrafimy się odnaleźć i od której choć na chwilę chcemy mieć wolne.

Po przekroczeniu progu, wspólnie przywitaliśmy rodziców Tristana, wymieniając parę grzecznościowych kwestii. Co u Ciebie, jak się czujesz i jak minęła podróż? I to byłoby na tyle. To wszystko, o czym rozmawiali ze sobą Tristan z rodzicami, zanim mama poszła na kawę do znajomej, a tata jak gdyby nic dalej malował ściany w pokoju, zostawiając nam na obiad mrożoną pizzę z mikrofalówki. Minęło kilka chwil, kilka krótkich rozmów, po których każdy rozszedł się w swoją stronę. Zupełnie tak, jakby nie widzieli się raptem kilka godzin.

Kwadrans

Wystarczył kwadrans abym zrozumiał, że Tristan nie wyjechał by zwiedzać świat. Reakcje osób, które są Ci bliskie, po długiej podróży są ważniejsze niż tysiąc słów. Jednym uśmiechem, uściskiem i spojrzeniem dowiesz się ile znaczysz dla najbliższych. Czy wasze relacje to tylko grzecznościowe smsy na święta i beznamiętne, puste uśmiechy czy rzeczywiście jesteście dla siebie ważni.

Piętnaście minut, podczas których w jednej chwili na Twej twarzy pojawi się pełna paleta emocji. Nie ukryjesz radości z powrotu, głębokiego westchnienia, gdy rozsiądziesz się w ulubionym fotelu, mając w głowie Nareszcie w domu. Nie ukryjesz też być może smutku, że to wszystko się skończyło.

A już na pewno nie będziesz w stanie po podróży pełnej prawdziwych emocji, udawać uczuć. Znów przybrać maskę, odpowiednią pozę, bo ktoś czegoś od Ciebie wymaga, choć nie do końca możesz tego chcieć. Wystarczy te kilkanaście minut po powrocie abyś zrozumiał, kto na Ciebie czeka i czy masz do czego wracać.