Tim Teller
Opowiadam, dlaczego podróż to dopiero początek. Na blogu odnajdziesz porady na temat podróżowania, blogowania podróżniczego i profesjonalizacji podróży.
Zapisz się do newslettera

Tim Teller 2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Mówi się, że otrzymujemy to, co dajemy. Jesteśmy otoczeni ludźmi, na których zasługujemy, zarabiamy tyle, ile warta jest nasza praca. Mówimy, że to karma, jak kogoś kopniesz, tydzień później ktoś inny kopnie Cię dwa razy mocniej.

Jest w tym sporo prawdy, jednak takie przypadki istnieją tylko wtedy, gdy na to pozwalasz i wychodzisz im naprzeciw. Poznajesz tych, których chcesz poznać i otaczasz się tymi, którymi chcesz się otaczać. Możesz zasługiwać na wyższe sfery, ale otaczać się bandą nieudaczników, bo nigdy o coś lepszego nie zabiegałeś. Możesz dawać innym najlepszego siebie, otrzymując same zgliszcza.

Dobra zabawa

Życie to impreza, na którą wpuszczasz tych, których chcesz, puszczasz taką muzykę, jaką lubisz. Tyczy się to wszystkiego, co nas otacza, tyczy się też tych słów i tego bloga. Jan Favre ze stayfly.pl porównał prowadzenie bloga właśnie do takiej imprezy. Urządzasz u siebie balangę, wszyscy dobrze się bawią, paczka Twoich znajomych tańczy i śpiewa w rytm Twojej muzyki, gdy nagle zjawia się on.

Nikomu niechciany mruk, który nie mając humoru siedzi i zatruwa wszystkim życie swoją negatywną postawą. Bawiąc się na Twojej imprezie, wśród Twoich znajomych, zachowuje się jakby był u siebie. Muzyka za głośna, jedzenie za słabe, goście za nudni. Co z nim zrobić? Pozwolić zepsuć świetna imprezę i Tobie humor tylko dlatego, żeby się nie obraził, czy wywalić za drzwi, choć przez parę osób możesz zostać odebrany jako niewychowany gospodarz? Sam sobie odpowiedz.

Warto dobrze czuć się z ludźmi, którymi się otaczamy, nawet za cenę innych, którym wiecznie coś nie pasuje. Jeszcze lepiej, dawać z siebie coś wartościowego, nawet jeśli czasem trzeba kogoś uszczypnąć.

Jednorazowy

Wywalam za drzwi każdego, kto choć pisknie małego hejta, będzie śmieszkował i szukał poklasku wśród znajomych kosztem innych. Nie szukam fanów i sztucznych oklasków, lubię ludzi do dobrej imprezy, którzy czują muzykę, która u mnie gra. Być może w tym momencie nie chcemy słuchać tej samej piosenki i nie trafiamy dziś w swoje nuty. Ważne, aby żaden z nas nie okazał się dupkiem, który za chwilę blasku jest w stanie utopić drugiego w łyżce wody.

Średnio raz na miesiąc trafia mi się jednorazowy czytelnik. Obrońca uciśnionych, wszystkowiedzący, oceniający po jednym wpisie. Nie ma kompletnie pojęcia o co chodzi, nie czuje klimatu bloga czy stylu pisania, bo trafił przypadkiem gubiąc się w Internecie. Uwielbiam takich czytelników, którzy oburzeni, bo jak to można obrażać, poniżać, wrzucać do jednego worka i być stronniczym, wylewają swój żal i znikają na zawsze. Nawet zdarza mi się im odpowiadać, jednak w większości przypadków nie uzyskuję odpowiedzi, bo przecież po co? Byłem, dowaliłem, uciekam.

Nigdy nim nie bądź, nie ważne czy mnie, czy u kogoś innego. Nigdy nie bądź jednorazowy, który jak cała reszta trafi do kosza.

Kim jesteś?

Pozwól, że Cię krótko opiszę, a może opiszę tylko czytelnika, którego chciałbym mieć?

Podchodzisz do świata z dystansem i czytasz między wierszami. Nie rozumiesz, gdy niektórzy ludzie gotowi są wydrapać sobie oczy z byle powodu, choć sam nie stronisz od obrony własnych poglądów. Zastanawiasz się czasem, jak zmienić swoje życie, bo chciałbyś robić w nim coś świetnego. Być może już coś zacząłeś robić, ale to nie do końca tak, jaki ma być efekt końcowy. Cały czas nad nim pracujesz, ulepszając na różne sposoby. Wymagasz, ale najpierw od siebie. Podróżujesz, nie dla zwiedzania, ale dla wartości, które podróż daje.

Dlaczego?

W prowadzeniu bloga piękne jest to, że możesz odnaleźć ludzi, którzy myślą tak samo jak Ty. Nie ważne, czy lubisz podróże, chińskie zupki czy świnki morskie. Prędzej czy później okaże się, że nie jesteś sam i wiele osób staje przed takimi samymi problemami i docenia podobne kwestie.

Piszę, bo sprawia mi to przyjemność i pozwala się rozwinąć. Jeśli pewnego dnia zobaczę, że stoję w miejscu, prawdopodobnie będzie to ostatni dzień, w którym będzie istnieć ten blog. Nie wszystko wiem, po prostu cały czas zadaję pytania, nawet jeśli miałbym pytać samego prezydenta.

Ciesze się, że jesteś tu i być może kolejny raz docierasz do końca wpisu obcego gościa, o którym nic nie wiesz, poza tym, że podobno podróżuje. Piękniejsze jest jednak to, że być może jesteśmy na początku drogi osoby, która za dziesięć lat będzie kimś niesamowicie ważnym. Będzie gwiazdą, odkrywcą, mistrzem, podbije Ziemię i Niebo. Zrobi coś, czego zazdrościć będą mu inni ludzie. Powiemy wtedy byłem obok niego, jak jeszcze był nikim, to ja go motywowałem do działania.

Być może to będę ja, być może to będziesz Ty.